Rodzicielstwo

Przechowalnia dzieci? Czyli jak to jest z tym żłobkiem…

Dzisiaj będzie o żłobku i o tym jaki wpływ wywiera na dziecko i jego rozwój. Postaram się dać kilka argumentów, które być może pomogą Wam odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy posyłać dziecko do żłobka?

Temat jest mi bliski, bo mój syn przez kilka miesięcy uczęszczał do żłobka. Miałam te same dylematy co rodzice dzieci żłobkowych, te same problemy i wątpliwości. Znam go również z perspektywy dziecka, ponieważ sama również jestem wychowanką żłobka.

Kończy się pierwszy tydzień września. Ciężki tydzień. Tydzień, który we wszystkich żłobkach upływa przy akompaniamencie płaczu. Każdy dzień okupiony jest wieloma łzami, dzieci i dorosłych. Te łzy wychodzą daleko poza mury żłobka. Wypływają strumieniami z oczu rodziców, gdy tylko zamkną się drzwi, jadą z nimi do pracy i towarzyszą przy codziennych obowiązkach. I budzą milion wątpliwości.

Czy dobrze robię? Jaki to będzie miało wpływ na moje dziecko? Czy dzieci w żłobku dobrze się rozwijają? Czy robię mu/jej krzywdę? Czy jestem złym rodzicem?

Takie pytania zadaje sobie każdy z rodziców. Nic dziwnego, w końcu musimy zaufać obcym nam osobom i oddać pod ich opiekę nasz skarb. Do tego dochodzi jeszcze tęsknota i już mamy mieszankę wybuchową.

Czy jestem złym rodzicem?

Gdzieś, kiedyś obiło mi się o uszy, że hipstera poznaje się po tym, że nigdy nie przyzna się do bycia hipsterem. Podobnie jest ze złymi rodzicami. Źli rodzice nigdy nie zadają sobie takiego pytania. Źli rodzice nie zastanawiają się nad swoim postępowaniem, decyzjami i ich wpływem na dziecko. Źli rodzice nie dbają o dobro dziecka. Źli rodzice nie dbają o to żeby dziecku niczego nie brakowało.

Toteż jeśli kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie czy jesteś złym rodzicem, to teraz Ci na nie odpowiem: NIE, nie jesteś złym rodzicem.

Rodzic też człowiek. Jesteśmy różni, podejmujemy różne decyzje, życie stawia na naszej drodze różne wyzwania. Nie da się zmierzyć wszystkich jedną miarą. Jedno jest pewne, wszyscy staramy się robić to co najlepsze dla nas i dla naszej rodziny.

Dlatego denerwują mnie komentarze typu: Ja na Twoim miejscu nie oddałabym takiego malucha do żłobka; A czego może nauczyć się dwulatek?; Dziecko powinno być z mamą; Nie szkoda Ci takiego szkraba oraz hit hitów Żłobek to przechowalnia dzieci.

Jeśli zdarzało Wam się coś takiego powiedzieć, to następnym razem przemyślcie to czy było to niezbędne, czy komuś to pomogło? Mówiąc tak, uderzasz w słaby punkt rodziców. Ranisz ich, podsycasz wątpliwości, wzbudzasz poczucie winy, tak jakbyś mówił: Co z Ciebie za rodzic? Co pada po takim komentarzu? Tłumaczenie. Rodzic czuje potrzebę wytłumaczenia się ze swojej decyzji, bo czuje że go oceniasz. Uwierz mi, rodzice, którzy oddają dzieci do żłobka martwią się o nie, mają wyrzuty sumienia i poczucie winy, a ponad wszystko tęsknią. To nie tak, że w momencie kiedy dziecko idzie do żłobka serce rodzica zamienia się w kamień i przestaje je kochać. Pamiętaj, że pracujący rodzic nie idzie do pracy po to żeby posiedzieć na fejsie czy poplotkować. Czy też dlatego, że jest karierowiczem i zależy mu tylko na pracy. Ani też nie decyduje się na pracę dlatego, że jest złym człowiekiem i chce zrobić dziecku krzywdę, bo przecież żłobek to miejsce kaźni i tortur. Idzie zarobić na swoją rodzinę, na utrzymanie swoich dzieci. Idzie się realizować, spełniać aspiracje, aby być lepszym rodzicem, szczęśliwym rodzicem i przykładem dla swoich dzieci.

A jeśli to Ty jesteś rodzicem, który zdecydował się oddać dziecko do żłobka, niezależnie od powodu, pamiętaj, że było to w tym momencie najlepsze dla Ciebie i Twojej rodziny! Nie obarczaj się poczuciem winy, to niczemu nie służy. Zamiast tego wyciskaj z chwil z dzieckiem ile się da!

A dziecko? Już niedługo będzie szło do żłobka z uśmiechem na twarzy.

Czy robię mu krzywdę?

Żłobek jest dla dziecka nowym miejscem, a opiekunki nowymi osobami w jego życiu. to dla niego ogromna zmiana. Szczególnie jeśli dotychczas zostawało wyłącznie pod opieką rodziców. Dlatego płacz jest naturalną reakcją. Szczerze, gdyby moje dziecko nie płakało w takiej sytuacji to zaczęłabym się poważnie martwić.

Nie, nie robisz mu krzywdy, po prostu jego życie się zmienia, a ono musi się do tego dostosować. Taka zmiana to dla niego stres. Może to przeżywać w taki lub inny sposób, ale przecież nie posyłasz go do żłobka po to żeby zrobić mu krzywdę.

Z drugiej strony, czy mama, która zostaje z dzieckiem w domu, ale podnosi na niego głos, bo jest sfrustrowana. Ma dość. Posiłkuje się telewizorem sprzątając lub gotując obiad. Nie ma czasu pobawić się z dzieckiem, przez co cały dzień bawi się ono samo, również nie robi mu krzywdy?

Tutaj odpowiedz też brzmi: Nie! Ona też dba o swoje dziecko i dom tak jak potrafi. Też zależy jej na jego dobru. I radzi sobie z opieką nad dzieckiem i obowiązkami na swój sposób.

Najważniejsze: nie oceniajmy się! Wszyscy jedziemy na tym samym wózku! Nie musimy sobie wzajemnie udowadniać kto jest lepszym rodzicem.

W żadnym wypadku nie należy jednak bagatelizować płaczu. Płacz i niechęć do żłobka mogą być oznaką innych problemów, dlatego lepiej dmuchać na zimne i sprawdzić jeden raz za dużo niż jeden za mało. Zdarzają się przecież opiekunki, które w ogóle nigdy nie powinny się znaleźć na takim stanowisku. Zdarzają się sytuacje, które nie powinny mieć miejsca. Ludzie popełniają błędy, dlatego warto sprawdzić czy nasze dziecko nie cierpi z takiego powodu.

Przede wszystkim, nie zapominajmy, że dzieci także są różne. Mają różne potrzeby i własne tempo rozwoju. Nie można wszystkich wrzucić do jednego worka. Dziecko może nie być gotowe do opieki grupowej. Takie przypadki także się zdarzają. Dlatego warto obserwować swoje dzieci, żeby nie przegapić czegoś ważnego.

Ale bez paniki! Zazwyczaj płacz jest spowodowany jedynie adaptacją. Przejdzie. Jeszcze tydzień, może dwa i obca Pani w żłobku stanie się ciocią. A nieznane dotąd miejsce bardziej znajome niż własna kieszeń. Tamta dziewczynka, zostanie najlepszą przyjaciółką, a tamten chłopiec, świetnym kumplem.

Jak żłobek wpływa na dziecko i jego rozwój?

Jeśli chodzi o zdanie ekspertów na ten temat to jak zwykle są dwa fronty, o dwóch zupełnie odmiennych opiniach. Jedni mówią o tym jakie szkodliwe są żłobki, jak źle wpływają na dzieci, zaburzają ich relacje z mamą, powodują milion zaburzeń i tragedii. Inni zachwycają się zbawczym działaniem żłobków i widzą w nich nadzieję dla przyszłości społeczeństwa.

Jako przyklad tej pierwszej możemy przytoczyć tekst pt. Stres żłobkowy ze strony sensity.pl. Tekst odnosi się do artykułu Marty Mauer-Włodarczyk opublikowanego w „wSieci” na temat wpływu opieki instytucjonalnej na dziecko. Opisana jest tam czarna wizja tego co dzieje się z dzieckiem kiedy pozostaje pod opieką kogoś innego niż rodzice. Zdaniem autorki dzieci: przechodzą głęboki stres, który negatywnie rzutuje na zachowania społeczne przez co dzieci przejawiają stany depresyjne i agresję, cofają się w rozwoju, są apatyczne i rozdrażnione, mają problemy ze spaniem, tracą łaknienie, wymiotują i bardzo często chorują. Na dowód wszystkiego przytoczone są badania i słowa naukowców: Johna Bowly’iego i Rene Spitza. Wszystko jest bardzo przekonujące, przedstawia wizje żłobka jako apokalipsy i potrafi napędzić stracha. Rodzic już oczami wyobraźni widzi swoje dziecko cofające się w rozwoju, uciekające wzrokiem, z problemami emocjonalnymi. Takie siedzące nieruchomo i wpatrzone w ścianę, zero emocji. A wszystko przez to, że mama wróciła do pracy…

Wczytałam się trochę głębiej w ten tekst, poszperałam w necie, poczytałam i… uspokoiłam się. Bowly i Spitz co prawda prowadzili badania na temat wpływu oddzielenia dziecka od rodziców, ale nie są to badania na postawie których powinniśmy rozpatrywać wpływ opieki żłobkowej na dziecko! John Bowly badał sieroty oraz dzieci pozostawione na kilka dni w żłobkach całodobowych. Natomiast Rene Spitz prowadził badania na dzieciach, które były w szpitalu bez rodziców oraz na dzieciach w opiece instytucjonalnej kiedy ich matki były w więzieniu. Są to sytuacje całkowicie nieadekwatne do kilku godzin dziennie w żłobku. Nie mówiąc już o dodatkowych czynnikach powodujących stres, np. badania lekarskie w szpitalu.

W drugim narożniku mamy prof Magdalenę Środę, która wynosi na piedestały opiekę instytucjonalną. W artykule Żłobkowy atak na rodzinę czytamy:

To, co ważne, to świadomość, że żłobki są nie tylko przechowalniami dzieci niegodziwych pracujących mam, ale są też miejscem, gdzie można wyrównać szanse dzieci opóźnionych, z deficytem rozwojowym, wykryć domową przemoc, przede wszystkim jednak – gdzie można zacząć naukę podstawowych umiejętności komunikacyjnych i kooperacyjnych, uczyć społecznych więzi, zabawy, obowiązków i nawyków (zarówno higienicznych, jak i społecznych). Dom tego nie zawsze uczy. A dzieciom i społeczeństwu te umiejętności są potrzebne.

Magdalena Środa – Żłobkowy atak na rodzinę; wysokieobcasy.pl

Autorka przedstawia nam utopijną wizję. Żłobek jest tam miejscem, gdzie dziecko się rozwija, uczy, świetnie się bawi. A opiekunki są zawsze uważne, opiekuńcze, wypoczęte, konsekwentne, zmotywowane. Nigdy nie dzieje się nic nieprzewidzianego. Dzieci nie mają gorszych dni, a wypadki się nie zdarzają. Dzieci się nie kłócą, żadne nikogo nie bije i żadne nie ma gluta do pasa. Nie płaczą, nie frustrują się, tylko zgodnie przyjmują panujące tam zasady.

Moim zdaniem, prawda na temat żłobków leży gdzieś po środku. Z całą pewnością nie musimy się obawiać, że nasze dziecko po pójściu do żłobka zmieni się w emocjonalne zombi, niezdolne do przywiązania, cofające się w rozwoju, nieumiejące nawiązać kontaktu wzrokowego. Warto jednak pamiętać o tym, że pobyt w żłobku wiąże się dla dziecka ze stresem, a rozłąka z rodzicami jest dla niego trudna. Nie warto jednak wierzyć, że pobyt w żłobku wiąże się ze wspaniałym rozwojem dziecka. Są różne dni, gorsze i lepsze. W grupie dzieci mogą się zdarzyć różne wypadki, nieprzewidziane sytuację, awantury o zabawki itp. A opiekunka może podnieść czasami głos, nie mieć czasu pocieszyć dziecka albo czegoś mu wytłumaczyć. Ona też jest tylko człowiekiem.

Ponadto, dla części dzieci stres może być niemożliwy do pokonania. Będzie ich paraliżował, uniemożliwiał prawidłowe funkcjonowanie w opiece grupowej. Z kolei inni znakomicie odnajdą się w tej sytuacji i rozwiną skrzydła, dzięki zajęciom i zabawom z rówieśnikami.

Nasze doświadczenia żłobkowe

Mój syn zaczął uczęszczać do żłobka w sierpniu zeszłego roku. Był to dla mnie ogromny stres. Jak każdy rodzic płakałam, przeżywałam, martwiłam się.

Adaptacja trwała około dwóch tygodni i przebiegła w miarę lekko. Początkowo Olek zostawał w żłobku godzinę, później dwie, trzy i tak aż do ośmiu. Zwiększaliśmy ilość godzin kiedy widzieliśmy, że jest na to gotowy. Wszystko odbywało się w ścisłej współpracy z opiekunkami, które pomagały mu się odnaleźć w nowej sytuacji a przy odbiorze dokładnie opisywały jak się zachowywał i jak dawał sobie radę.

Po kilku tygodniach był już zaprawionym w bojach żłobkowiczem i biegł do żłobka z uśmiechem na ustach. Miał tam swoich kolegów. Często machał i witał się z nimi już na przejściu dla pieszych. A po wejściu do szatni i rozebraniu się zapominał się z nami pożegnać, tak szybko biegł do swojej sali.

Opiekunki były świetne! Jeśli to czytacie to: Jesteście wielkie! Czułe, uważne, z wielkim sercem i indywidualnym podejściem do każdego dziecka. Nieraz rano widziałam jak były dosłownie oblepione dziećmi, które przeżywały rozstanie z rodzicami.

Kiedy mój syn tam uczęszczał byłam w ciąży i opiekunki widziały powiększający się z każdym dniem brzuch, pytały o samopoczucie, a przy pierwszej wizycie po porodzie zainteresowały się również córką. Było to bardzo miłe.

A zajęcia? Ciekawe i rozwijające. Doświadczenia, angielski, dogoterapia itp. Dzieci nie zawsze mają chęć w nich uczestniczyć, ale za to zawsze mają taką możliwość.

Teraz Olek jest z nami w domu. Też świetnie się rozwija, mimo, że nie ma takich atrakcji. Ma za to wspaniałą więź ze swoją siostrą, dzięki wspólnie spędzanemu czasowi. A ja? Mam motywację, żeby zapewniać mu atrakcje, wymyślać zabawy, rozwijać różne umiejętności i kreatywnie się bawić..

To w końcu jak to jest z tym żłobkiem?

Żłobek, nie jest idealnym rozwiązaniem, ale pamiętajmy, że nie żyjemy w idealnym świecie. Dom też nie jest idealny. Czasami niezbędny jest kompromis. Nie musi być perfekcyjnie, może być wystarczająco dobrze.

Co robić żeby było lepiej? Bądź przy dziecku kiedy tylko możesz. Poświęcaj mu 100% uwagi. Bawcie się, przytulajcie, rozmawiajcie, szalejcie na placu zabaw. Bądź przy nim i z nim, żeby pomóc mu w tym trudnym czasie.

Na początku nie jest łatwo. Dzieci nie idą do żłobka z uśmiechem i w podskokach. Jeszcze nie, ale może kiedyś pobiegną i zapomną Ci nawet pomachać.

Rodzice! Wszyscy! Żłobkowi i nie! Dużo siły i cierpliwości!

Źródła:

Magdalena Środa, Żłobkowy atak na rodzinę, Wysokie Obcasy, 2011 – dostępne Tutaj

Marta Mauer-Włodarczyk, Stres żłobkowy, 2014 – dostępny Tutaj

Katarzyna Piętka‐Kosińska, Anna Ruzik‐Sierdzińska, Żłobki w Polsce badanie empiryczne i jakościowe Warszawa, 2010.

Spodobało Ci się? Udostępnij naciskając na ikonkę poniżej, napisz komentarz lub naciśnij ‚Polubienie’.

Zapraszam też to polubienia i obserwowania naszej strony na facebooku (Tutaj) żeby być zawsze na bieżąco.

3 myśli w temacie “Przechowalnia dzieci? Czyli jak to jest z tym żłobkiem…”

  1. Moja 9 miesięczna córka od początku adaptacji żłobkowej, nie płacze, czasem tylko pomarudzi. Jeśli dobrze rozumiem autorkę tego artykułu- powinno mnie to martwić ???

    Polubienie

    1. Nie, w żadnym wypadku. Chodziło mi o to, że to normalne, że dzieci, płaczą, marudzą lub w inny sposób przeżywają adaptację i rozłąkę z rodzicem. A to, że mnie by martwiło gdyby na moim dziecku nie robiłoby to wrażenia wynika też z tego, że znam moje dzieci i wiem, że są raczej z tych robiących grandę.To mama najlepiej zna dziecko. A im mniej łez tym lepiej dla wszystkich. 🙂

      Polubienie

  2. a co kiedy mamy wątpliwosci czy dziecko się nadaje? Moj syn ma 13 msc wiec jeszcze nie powie co tam sie dzieje a chodzi do żłobka od 2 miesiacy i cały czas w nim płacze,nie chce jeść, bawi sie 15-40 min a potem płacz, o spaniu nawet jeszcze nie mysle, bo tak długo jeszcze tam nie zostaje…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s