Rodzicielstwo

Dom przyjazny rozwojowi – 0 – 18 miesięcy

Kiedy w domu pojawia się dziecko wszystko się zmienia. Pojawiają się nowe meble, sprzęty, ubranka, zabawki. Przygotowując się do przyjścia na świat naszego syna mieliśmy w domu prawdziwą rewolucję, a później z biegiem czasu eksperymentowaliśmy odkrywając co najlepiej się u nas sprawdza. Przy drugim dziecku rewolucja była już nieco mniejsza, bo byliśmy bogatsi o doświadczenia. Wiedzieliśmy co zrobić, aby było nam wygodnie, a otoczenie pozwalało naszym dzieciom na optymalny rozwój.

Oddaje w Wasze ręce nasze „dzieciowe feng shui”, czyli kilka rad jak zorganizować przestrzeń, aby wspierać rozwój dziecka.

1. Bezpieczeństwo

Dom, w którym mieszka dziecko musi być dla niego bezpieczny. Od pierwszego dnia życia, zmieniając się razem z jego wzrostem i rozwojem. Na początku zapewnienie bezpieczeństwa dziecku nie jest trudne, ale poziom trudności gwałtownie rośnie kiedy dziecko zaczyna się przemieszczać i żywo interesować wszystkim dookoła.

Dlaczego odpowiednie przygotowanie przestrzeni jest takie ważne? Dzieci mają w sobie naturalne dążenie do odkrywania świata. Kiedy znajdują się w nieodpowiednim otoczeniu, często przeszkadzamy im, bo „tego nie wolno, a tu się przewrócisz, to nie da Ciebie, tego nie dotykaj”. Przerywamy zabawę, co często je frustruje. Przygotowując swój dom na przybycie małego odkrywcy unikamy takich sytuacji lub minimalizujemy ich częstotliwość.

Kiedy ograniczycie zagrożenia, będziecie mogli pozwolić dziecku na większą swobodę, a co się z tym wiąże, lepszy rozwój.

W celu dokładnego zabezpieczenia otoczenia zniż się do poziomu dziecka. Wiele miejsc z góry może być niewidocznych. Dlatego dobrym pomysłem jest położenie się na podłodze i rozejrzenie sie, aby upewnić się, że z tej perspektywy nie zauważycie żadnego dodatkowego zagrożenia.

To o czym musimy pamiętać:

  • Zabezpieczenie gniazdek elektrycznych
  • Zabezpieczenie rogów szafek
  • Obniżanie dna łóżeczka wraz ze wzrostem dziecka oraz rozwojem umiejętności
  • Założenie blokad do szafek i szuflad
  • Umieszczenie niebezpiecznych przedmiotów i substancji w miejscu niedostępnym dla dzieci
  • Używanie zabawek w odpowiedniej kategorii wiekowej
  • Zabezpieczenie kabli elektrycznych
  • Kontrolowanie otwartych okien lub otwieranie ich tylko uchylnie

2. Mój jest ten kawałek podłogi

Moje dzieci większość dnia spędzają na podłodze. I jest tak od urodzenia. Na podłodze jest najbezpieczniej – nigdzie z niej nie spadną 😉 a twarda powierzchnia pomaga w rozwijaniu motoryki.

Muszę przyznać, że początkowo miałam opory przed położeniem malucha bezpośrednio na podłodze, dlatego kładłam ich na rozłożonej narzucie lub kocu. Można do tego użyć również dywanu, maty lub piankowych puzzli. Dopiero w wieku kilku tygodni moje dzieci trafiały bezpośrednio na podłogę.

Naturalne jest to, że dzieci będą wędrowały z zabawkami za rodzicami. Chcą z Wami przebywać i bawić się z Wami lub obok Was. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest wygospodarowanie części podłogi w pomieszczeniu, w którym najczęściej przebywacie i pozwolenie dziecku na trzymanie tam części zabawek. Nasze dzieci miały dwa pudła z zabawkami w salonie.

Dziecko na podłodze uczy się poruszać i kontrolować swoje ciało. A także, co również bardzo ważne, uczy się upadać! Tak, tak upadać. Kiedy mój syn zaczął stawać przy różnych przedmiotach, rzucałam wszystko i bieglam go asekurować i łapać w razie upadku. Co robił mój mąż w takiej sytuacji? Po prostu obserwował. Mówił: spokojnie, nic mu nie będzie. I wiecie co? Miał rację.

Wiadomo, że chcemy oszczędzić naszym dzieciom bólu i najchętniej łapalibyśmy ich przy każdym upadku, ale upadek to również nauka. Dziecko uczy się co się dzieje kiedy traci równowagę, co zrobić żeby ją utrzymać, a także jak bezpiecznie upadać. Czeka ich jeszcze dużo upadków i muszą wiedzieć jak to zrobic, aby nie zrobić sobie krzywdy.

3. Otoczenie ma znaczenie

Ten punkt to uśmiech w naszą stronę. Wymaga od nas tylko przygotowania otoczenia i koniec. Może nawet kawkę ciepłą uda się wypić. 😉

W pokojach powieś obrazki, które będą stymulować rozwój wzroku malucha. Umieść je w miejscach, w których najczęściej przebywa dziecko.

Możesz skorzystać z gotowych obrazków kontrastowych lub samodzielnie wyciąć z kolorowych kartek lub wycinanek własne obrazki. My korzystaliśmy z obu opcji. Mieliśmy przyklejone wycięte przez mnie czarno-biale obrazki, a także pokazywaliśmy naszym dzieciom gotowe karty kontrastowe.

Dodatkową zaletą obrazków było to, że dzieci bacznie się im przyglądały, były wtedy skupione i o wiele spokojniejsze. Wykorzystywałam to bez skrupułów oklejając obrazkami okolice przebieraka. Dwie pieczenie na jednym ogniu. 😉

4. Wszystko pod ręką

Moje dzieci są bardzo samodzielne. Cieszę się z tego i pozwalam im na to. A nawet zachęcam. Szczególnie jeśli chodzi o wybór zabawek i zabawy. Zabawki i książki w naszym domu są w miejscach łatwo dostępnych dla dzieci. Zabawki przechowujemy w pudłach ustawionych na podłodze, a książki na niskich półkach.

Dzięki temu dzieci same mogą podjąć decyzję o tym czym chcą się bawić. Po prostu podchodzą, przeglądają i wybierają zabawkę. A ja uważnie się im przyglądam i obserwuję czym się interesują i czym lubią się bawić, tak aby później zaproponować im podobne aktywności.

Po takiej zabawie często trzeba odgruzować cały dom, bo nie ma miejsca gdzie nie leżałaby zabawka, ale zawsze można poprosić dzieci o pomoc. Nasz 9-miesieczniak dołącza się za każdym razem kiedy sprzątamy zabawki, ale nie sądzę, żeby robiła to z zamiłowania do porządku, raczej myśli, że to kolejna zabawa.

5. Mniej znaczy więcej

W kwestii wychowania w wielu sytuacjach mniej znaczy więcej. Tak samo jest w organizowaniu otoczenia, w którym przebywa dziecko. Kluczem jest minimalizm.

Zacznijmy od miejsca, w którym najdluzej przebywa dziecko, przynajmniej w początkowych miesiącach życia, czyli łóżeczka.

Moje dzieci śpią w zwykłym łóżeczku z gęsto ułożonymi szczebelkami. Materac ułożony jest na płasko, bez poduszki, bez ochraniaczy, bez maskotek. Totalny minimalizm. Moim zdaniem tak jest dla nich najlepiej. Kilka razy uderzyli się w szczebelki, ale nic im nie jest. Nie obracają się w łóżeczku z taką siłą żeby zrobić sobie krzywdę.

A dlaczego bez poduszki? Po pierwsze przez zalecenia lekarzy. A po drugie z powodów praktycznych. Nie mieliśmy w domu tyle miejsca, aby łóżeczko mogło stać w takim miejscu by można było do niego podchodzić raz z jednej, raz z drugiej strony, co jest wskazane, w celu symetrycznego rozwoju dziecka. Po prostu wkladalismy dzieci do łóżeczka raz w jedną raz w drugą stronę. Brak poduszki lub podwyższenia z jednej bądź drugiej strony umożliwiał „uniwersalność”.

Minimalizm wskazany jest również w wyborze sprzętów dla dzieci. Najlepiej ograniczyć je do minimum. Dzieci same zaczną siedzieć, stawać, chodzić, skakać kiedy będą na to gotowe. Jeszcze się w życiu nasiedza, nachodzą i naskacza, nie ma się co spieszyć. Dlatego moim zdaniem wszelkie chodziki, skoczki i inne wynalazki są zbędne, nie mówiąc już o tym, że mogą szkodzić dziecku.

Nie chodzi o to żeby od razu palić je na stosie, ale o to żeby podejmować świadome decyzje odnośnie ich zalet i wad. Podczas używania ich pomyśleć czy rzeczywiście jest to potrzebne mojemu dziecku? My korzystaliśmy z bujaczka, ale staraliśmy się ograniczać czas jaki dziecko w nim spędzało. Czasami była to jednak jedyna opcja, aby zrobić cokolwiek z dwójką małych dzieci na stanie.

Jeśli spodobały się Wam nasze pomysły, dajcie znak klikając ‚Polubienie’, komentując lub klikając ‚Lubię to!’ na stronie Bawidomek na Facebooku.

Możecie również udostępnić wpis jeśli chcielibyście się nim z kimś podzielić. To dziecinnie proste! Wystarczy kliknąć w jedną z ikonek poniżej.